W DOMU VANESSY
- Szybko, no wstawaj.. Jest już za dwadzieścia ósma! - krzyczy mama
- CO?! - krzyknęłam i poderwałam się z łóżka, i pobiegłam do łazienki. Założyłam Miętowe rurki i pod kolor conversy oraz pomalowałam na czarno paznokcie. Do tego bluzka z AC/DC i mogę zejść na śniadanie. Ale moment.. ja nie mam na 8:00 do szkoły ! Tylko na 8:55, przecież jest dzisiaj środa, a w piątek zakończenie roku ..
- MAMO !!
- Tak Vanessa ? - Powiedziała spokojnym tonem.
- To Ty nie wiesz, że ja mam w środy na 8:55 ?! - zdenerwowałam się.
- No wiem, że masz na 8:55 – Odpowiedziała jeszcze spokojniej.
- To czemu mnie obudziłaś, za dwadzieścia ósma? -Wkurzyłam się.
- No bo... gdybym dała Ci dłużej pospać, byłabyś rozleniwiona, a tak to wyrobiłaś się w 10 minut – zaśmiała się mama.
- Uhh.. - wkurzyłam się.
- No już tak nie wzdychaj, masz zrobiłam to co bardzo lubisz. - powiedziała z uśmiechem.
- Taa... Ciekawe co. - rzuciłam obojętnie.
- Aaa naleśniki z Nutellą – powiedziała robiąc przy tym śmieszną minę.
- No... - przerwałam sama sobie, nie miałam już dalszych argumentów. Poza tym ona dobrze wie, że ja uwielbiam naleśniki i to z nutellą.
- No no no.. chodź jeść, skarbie – Powiedziała do mnie mama.
- Już idę – odpowiedziałam.
[Chwilę potem]
- I jak, smakuje ? - Zapytała mama.
- I to bardzo, a mamo.. widziałaś może mój telefon ? - zapytałam zakłopotana.
- Nie mów, że znów go zgubiłaś? - Zapytała podirytowana .
- Nie.. a właściwie nie wiem gdzie go położyłam. Poszukałabyś ? - Zapytałam.
- No dobra.. Poszukam – Odrzekła mama.
- Dzięki mamo, kocham Cię – Powiedziałam
- Ja Ciebie też kocham córeczko – Powiedziała i poszła szukać mojego telefonu. Nagle rozległ się dzwonek telefonu, mama poszła w stronę łazienki.
-Vanessa, Ty głuptasie, telefon zostawiłaś w spodniach, a spodnie były w koszu na pranie. Oj Ty. - Zaśmiała się.
Podbiegłam do mamy, by zdążyć odebrać, ale najwidoczniej ona już to zrobiła. Dzwoniła Hayley.
-Tak, słucham? - Powiedziała pani Way.
- Czy mogę Vanessę do telefonu ? - Zapytała Hayley.
- Tak, oczywiście, już jej daję słuchawkę – Odrzekła i dała mi telefon
- Noo, Van, weź się trochę pośpiesz, bo się do szkoły spóźnimy – powiedziała podirytowana Hayley.
- No właśnie miałam wychodzić. No to czekaj na mnie przy tamtym wielkim drzewie. - Powiedziałam.
- No.. ja tu czekam. No .. to się ruszaj . - Powiedziała i się rozłączyła.
Zerknęłam na zegarek, o Boże jest już 8:27 ! Szybko spakowałam to co potrzebne i pożegnałam się z mamą.
- Paa mamo, jakby coś to pisz do mnie – Powiedziałam.
- Paa, uważaj na siebie – Odpowiedziała i mnie przytuliła.
NA DWORZE
No to w drogę.. Pobiegnę, będzie szybciej. Która jest godzina, hmm .. Już 8:36 ! Na szczęście za zakrętem jest już to drzewo. O, widzę Hayley.. i nieźle jest wkurzona .
- Szybciej nie mogłaś ? - rzuciła Hayley.
- No wiesz, nie mogłam znaleźć telefonu, a jak Ty zadzwoniłaś .. no to się znalazł. - odpowiedziałam.
- Ej, a co mamy pierwsze ? - dodałam.
- Yym, Polski . - Odpowiedziała mi.
- Może będziemy oglądać jakiś film, czy coś ? Przecież w piątek zakończenie roku, a zresztą sprawdzianów, czy prac klasowych by nam nie zrobiła, bo przecież jesteśmy w III klasie i kończymy szkołę. - Powiedziałam.
- Noo tak, zobaczymy jak dojdziemy tam wreszcie. - burknęła Hayley.
- Co Ty taka jakaś niemrawa ? - Zapytałam.
- Aa sama nie wiem, chyba się nie wyspałam. - Powiedziała.
W SZKOLE
- Matko, jaka nudna ta lekcja jest.. - powiedziałam.
- No i to bardzo, ale na szczęście jutro będziemy dekorować salę i tyle. - Zaśmiała się Hayley.
Głos nauczycielki: Nie gadać mi tu, bo będziecie siedzieć do 17:00!
- Dobrze, przepraszamy sorko – powiedziały przyjaciółki.
DZWONEK NA PRZERWĘ
- Noo ... Wreszcie. Jeszcze tylko WOS i godzina wychowawcza. - powiedziałam.
- Aaa tam, godzina wychowawcza to taka czterdziestopięcio minutowa przerwa – Zaśmiała się .
PO LEKCJACH
- Jak się cieszę, że już koniec lekcji – powiedziałam z ulgą.
- Mam pytanie.. - Powiedziała Hayley, wzbudzając moją ciekawość.
- Tak ? - Zapytałam.
- Yhm.. Może wpadniesz do mnie na noc ? - Zapytała Hayley.
- No oczywiście! - Uśmiechnęłam się i obydwie przyśpieszyłyśmy kroku.
- Okey, a pomożesz mi wybrać ciuchy na jutro? - Zapytała Hayley.
- Spoko, spoko – Odpowiedziałam, a po chwili dodałam – Ej, a pożyczysz mi te swoje fioletowe rurki ?
- Jeszcze się pytasz? - Zaśmiała się i dodała z uśmiechem – Spoko, bierz . Po czym mnie przytuliła.
POKÓJ HAYLEY
- O, widzę, że posprzątałaś – zadrwiłam
- No wiesz, tak mnie jakoś natchnęło – rzuciła Hayley
- To robimy przegląd szafy ? - Zapytałam z ciekawością.
- A spoko, to Ty powybieraj jakieś ciuchy, a ja pójdę zrobić nam shake`i . Okej ? - zapytała mnie.
- Okej, jak możesz, to szybko.
Hayley wyszła z pokoju i poszła w stronę kuchni. A ja musiałam się uporać z jej szafą. Boże, ile ona ma ciuchów. Normalnie taka wielka szafa jest niczym skarb. Okej.. co my tu mamy. Ooo znalazłam te ciemne fioletowe rurki, będą super pasować z moją czarną bluzką, z logiem zespołu Pink Floyd. O, do tego czarne conversy i mogę podbijać horyzonty w szkole. Okej, to dla siebie już przyszykowałam ciuchy na jutro. Teraz dla mojej ukochanej Hayley.. Hmm.. może czerwone rurki plus do tego bluzka z zespołem „The Beatles” i czarne vansy. Może jeszcze jakaś pieszczocha i będzie cudownie.
-Właśnie skończyłam robić shake`i – Powiedziała
-Widzę, a jak Ci się podobają ubrania, które dla Ciebie przyszykowałam ? - Zapytałam z ciekawością.
-Tak, są super. - Odpowiedziała pełna entuzjazmu.
-Podasz mi shake`a ? - Zapytałam z niecierpliwością.
-Aaa, już. Zamyśliłam się – Powiedziała .
- Eee spoko, a o czym tak myślałaś ? - Zapytałam zaintrygowana.
- Ymm, no o tych dwóch miesiącach, które spędzę z Tobą w... Los Angeles ! Ale będzie super, ciekawa jestem czy kogoś poznamy. - Zaczęła Hayley.
- Możliwe, że dużo osób poznamy. No, ja też się doczekać nie mogę, a zwłaszcza, że czekamy już od 3 lat na ten wyjazd, a teraz mamy po osiemnaście lat i nic nas nie zatrzymuje w Polsce. - Odparłam.
- Która godzina ? - Zapytałam przerywając naszą rozmowę.
- Amm, 20:34, a co? - Rzuciła.
- Nie nic. To może ja pójdę się już przebrać w piżamę i urządzimy sobie wieczór pielęgnacyjny ? Wiesz, maseczki i inne takie duperele. Dobrze nam to zrobi. - Zaproponowałam.
- Ty to zawsze masz ciekawe pomysły, spoko to idź się przebrać, a ja przygotuję maseczki, ogórki, miski. - Powiedziała, a ja ruszyłam w stronę łazienki. Po pięciu minutach byłam już przebrana i poszłam do pokoju Hayley.
Chwilę później Hayley poszła przebrać się w piżamę i niespełna po 5 minutach zaczęłyśmy nakładać sobie maseczki. Hayley włączyła muzykę i się relaksowałyśmy przy muzyce Bob`a Marley`a. Kiedy minęło trzydzieści minut, mogłyśmy zmyć maseczki. Po czym miałyśmy bardzo gładką twarz. Była już 21:53, postanowiłyśmy pójść spać, będziemy jeszcze bardziej wypoczęte, a w końcu jutro dekorujemy salę gimnastyczną.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Co sądzicie ? To jest moje pierwsze takie opowiadanie, proszę o szczere opinie.
Zostawiajcie swoje linki do blogów, na pewno wpadnę.
Bohaterowie będą dodawani w zależności od rozwinięcia akcji, mam nadzieję, że się podoba. :)
Pozdrawiam wszystkich.
Wstęp
Jeszcze dwa dni do rozdania świadectw. Vanessa wraz z najlepszą przyjaciółką Hayley miały wyjechać na całe wakacje do Los Angeles, w końcu skończyły już wymarzone 18lat. Vanessa to wyluzowana dziewczyna, która potrafi być twarda, ale bardzo łatwo się zakochuje, co jest u niej największą wadą. Uwielbia słuchać reggae, metalu i rocka.. Jej przyjaciółka Hayley, jest raczej bardziej spokojniejsza od Van, ale gdy trzeba potrafi pokazać pazur. Tak jak Vanessa kocha słuchać metalu, rocka i reggae. W kwestii ubioru też się nie różnią. Ubierają topy z ulubionymi zespołami, vansy i rurki.